20130727

"Można mnie jeszcze często zobaczyć, jak zdejmuję marynarkę, rzucam się na dywan, kulę się, prostuję i znowu się kulę, wiję się i tarzam, ale moje ciało trzyma się mocno i nie udaje mi się z niego wydostać, rozsunąć ściany. Ludzie myślą zazwyczaj, że po prostu gimnastykuję się trochę, i pewien wielki tygodnik amerykański zamieścił na dwu kolumnach moją fotografię podczas tych ćwiczeń, jako przykład godny naśladowania."

(Romain Gary, Osoby/transgresje 3. Wybór, opracowanie i redakcja Maria Janion i Stanisław Rosiek, wyd. Morskie. Gdańsk, 1984, s. 61.)

20130215

"Przyzwyczajenie! - robotnica zręczna, ale bardzo powolna, która zrazu pozwala naszemu duchowi cierpieć całe tygodnie w tymczasowej siedzibie, ale którą mimo wszystko winniśmy błogosławić, bo bez przyzwyczajenia, zdany na własne środki, duch nasz nie byłby zdolny uczynić nam żadnego mieszkania mieszkalnym".
(Marcel Proust, W poszukiwaniu straconego czasu.)

20120710

Zabiłam komara. Roztrzaskałam o swoje przedramię. Wszędzie (czyli na tym przedramieniu oraz dłoni, która go zabiła) było pełno mojej krwi.
Wczoraj jechałam rowerem a stado komarów obijało się o moje ciało. Możliwe, że w tych okolicznościach poległo ich znacznie więcej niż tylko jeden, ale tylko jeden na pewno wpadł pod moją prawą powiekę, wypłynął wraz ze łzami, których wywołanie jest skutecznym sposobem na pozbycie się owada z oka.
Byłam na Lubelszczyźnie. Znalazłam kilka zdjęć w starej chacie, pochwalę się nimi wkrótce. Mam pragnienie znaleźć więcej.
Podróż powrotna przebiegła gładko, pociągi bez żadnych opóźnień, pomimo upału panowie chętnie pomagali w przenoszeniu ciężkiego pakunku. Przez niedługi czas siedziałam obok zakonnicy, której biała suknia muskała moje nagie ramię ilekroć ona wstawała. Czasami wiatr wpadał przez okno, jednak łaskę tę okazywał rzadziej niż bym tego chciała, czy oczekiwała. Prawe udo sklejało się z lewym, rękę prawą starałam się trzymać poza zasięgiem lewej i jak najdalej od reszty ciała, po to, by podróż była nieco bardziej znośna, zredukowana do lepkości (bliskości) jedynie mych ud.